25 maja bieżącego roku, nieświadomi tego, jaka czeka nas przygoda, zebraliśmy się pod szkołą. Zbiórka o szóstej wcale nie wpłynęła na nasze humory. Jeszcze przed siódmą, w świetnych nastrojach, ruszyliśmy „ku przygodzie”. Miejscem docelowym naszej podroży był Camp Radków, gdzie przywitało nas bardzo sympatyczne grono opiekunów i instruktorów. Następnie udaliśmy się na posiłek, który został podany w formie szwedzkiego stołu. Później dostaliśmy klucze do pokoi oraz czas na rozpakowanie walizek i zaklimatyzowanie się. Po czasie wolnym nadszedł czas na zajęcia. Co ciekawe, dwie klasy zostały podzielone na trzy grupy, a w każdej grupie znajdowały się osoby z jednaj jak i drugiej klasy, co skutkowało lepszą integracją miedzy nami. Zajęcia, w jakich uczestniczyłem pierwszego dnia wraz z moją grupą, to laboratorium i łuki. Mimo że laboratorium nie zachęca swoją nazwą, to według mnie, były to najciekawsze zajęcia na Campie. Robiliśmy tam różne zabawne doświadczenia, na które w szkole nigdy nie ma czasu. Następnie mieliśmy możliwość strzelania z łuku. Osobiście nigdy nie sądziłem, że to może być tak trudne, ale trzeba być otwartym na nowe doświadczenia. Kolejnym punktem naszego planu była kolacja – jak reszta posiłków w formie szwedzkiego stołu. Chwila odpoczynku po jedzeniu i gry zespołowe, czyli bardzo przyjemne spędzony czas na świeżym powietrzu. I tak minął dzień pierwszy. Każdy następny był coraz ciekawszy i bardziej ekscytujący. Wycieczki w góry, ścianki wspinaczkowe, gry terenowe, wycieczki rowerowe, intercrosse, flagi, frisbee i… niestety powrót. Pięć dni spędzone w sposób bardzo aktywny, które naprawdę świetnie wspominam. Bardzo miła kadra, świetna atmosfera, ekstra atrakcje, to wszystko tworzy naprawdę przyjemny i ciepły klimat.
Kacper Winiarski,
uczeń klasy II c –
uczestnik zielonej szkoły w Radkowie
